Witam, jestem młodym kierowcą i na samochodach się znam bardzo słabo. Spróbuję opisać po kolei. Jadę do miasta (17km), zalatwiam sprawy i jadę do domu, wtedy prawie zawsze pojawia się piszczenie gdzieś w okolicy kół (z przodu), o dość wysokiej częstotliwości. Przeważnie zaczyna się powyżej 70km/h a znika jak zwolnię poniżej 50 ale wraca spowrotem jak przyspieszę.
Po chwili w aucie wali spalenizną, trochę z gumy, trochę z metalu, sam niewiem. Pojadę jeszcze chwilę i autko traci moc (i tak jest słabe) i nawet jak wcisnę gaz do oporu to ledwo udaje mi się utrzymac prędkość. Raz zatrzymałem się na przystanku i wtedy poszedł dym spod koła. Potem jak jechałem to było już normalnie, widocznie ta chwila postoju wystarczyła żeby ochłodzić to "coś" co nie działa jak powinno.
Zapytacie skąd wiem że to hamulce, ano stąd, że wystarczy że dotknę nogą pedał hamulca i cisza, zdejmę i piszczy. Byłem u mechanika bo wymieniałem sworznie i kazałem mu zajrzeć bo podejrzewałem zapieczony tłoczek. Powiedział że wszystko ok i że jego kolega miał to samo w peugeocie 106 i po prostu mu się tarcze grzały. Sprawdziłem i to, po takiej jeździe moje felgi były mocno ciepłe ale mogłem chwile rękę potrzymać na nich.
Na koniec wklejam linki do tematów z forum które opisują chyba ten sam problem:
ford-ka-piszczy-przy-hamowaniu-auto-samo-hamuje-vt52198.htm?hilit=piszczenie#p319989Mogę powedzieć to samo o swoim tyle zę moja felga nie jest czerwona.
deawoo-matiz-dziwne-dzwieki-i-dym-spod-kola-vt47668.htm?hilit=piszczenie%20%C5%9Bmierdzi#p295793A tu już żywcem to samo.
Czyżby to lożysko?
Mam nadzieję, że to wystarczy. Z góry dziękuję za zainteresowanie.