szybki napisał(a):Ogólnie zainteresowałbym się sztuką bez lpg i sprowadzoną a do tego olałbym czy była malowana czy nie ważne żeby nie było wszędzie szpachli i żeby stan techniczny był dobry.
Otóż to. Uważam, że niemądre byłoby szukanie auta za 7 tys. zł w wieku lat 20, licząc na to, że będzie miało oryginalny lakier (zwłaszcza Japończyk) i bezkolizyjną przeszłość. Mam do niej 20km, pojadę, sprawdzę - nic mnie to nie kosztuje, a zyskać mogę w najgorszym wypadku cenne doświadczenie. A czujnik lakieru wyląduje głównie na słupkach i dachu - nie widzę większego sensu w sprawdzaniu zderzaków, drzwi itp. Tylko upewnię się, że nie ma kilogramów szpachli i czy jest szczelne. Mechanicznie - wezmę ją na jakiś pobliski kanał, obejrzę zawieszenie, silnik pod kątem wycieków. Przejadę się, sprawdzę w jakim stanie jest sprzęgło, skrzynia, itp. Tyle - cóż mi zostaje więcej? Wrócę do domu, prześpię się z tym i podejmę decyzję.
Sprzedający twierdzi, że sprowadził to auto osobiście dla siebie pod rajdówkę (to akurat wada
![Kwaśna mina :/]()
), ale gdzieś tam potem znalazł mocniejszą wersję i ją kupił. To wszystko jest do zweryfikowania na miejscu.
Co do części i kosztów eksploatacyjnych. W przypadku każdej marki i modelu, który mnie zainteresuje, sprawdzam ceny wymiennych części (rozrząd, sprzęgło, zawieszenie etc.) w dużych sklepach (intercars, iparts itd.),
obd zwaniam mechaników i dopytuję, ile sobie życzą za ich wymianę. Chcę być świadomy, co kupuję.
Na auto przeznaczyłem sobie do 10 000zł wliczając opłaty. Nie chcę wydawać całości tej sumy, wolałbym zostawić jakieś zaplecze w razie czego.
A że auto będzie używane raczej rzadko (400km miesięcznie to MAX), zatem myślę, że mogę sobie pozwolić na jakieś, hmm, nietuzinkowe i takie, w którym podróżowanie sprawi mi przyjemność.