14 Paź 2016, 11:28
Wyżej wymienione usterki nazywasz okropnym stanem technicznym???
Zgnita podłoga - sprzedający mógł o tym nie wiedzieć, kto zagląda pod podwozie swojego samochodu? Zgnite przewody hamulcowe i paliwowe? Rzecz eksploatacyjna, wymienia się je co naście lat i po sprawie. Drzwi się nie równo układają? Trudno wymagać, żeby po 22 latach użytkowania zawiasy w drzwiach nadal trzymały jak nowe - rzecz eksploatacyjna. Klakson? Błahostka, pewnie coś z elektroniką. Wydasz jakiś tysiąc albo trochę więcej i auto gotowe, chyba, że podłoga już mocno zjedzona przez rdzę, to wtedy na złom. Będziesz miał nauczkę, że na oględzin nie przeprowadza się w nocy i bierze się ze sobą osobę, która się na tym zna/ewentualnie jedzie się na stację diagnostyczną oraz w każdym aucie potrzebny będzie wkład finansowy, powiedzmy ten 1000zł, a to, że jest to prawie połowa wartości auta, to inna kwestia.
O tym, że sprzedawca Cię oszukał mógłbyś mówić, gdyby np. okazało się, że silnik jest zalany motodoktorem, aby w chwili sprzedaży wyglądało ok, a po kilkuset kilometrów okazuje się, że silnik od dawna jest na wykończeniu i bierze litr oleju na 100km. Wtedy jest to działanie celowe - bo sprzedawca o tym wiedział, nie poinformował Cię i chciał to zataić, więc wtedy można zakładać proces cywilny. Jednak w Twoim przypadku nie ma mowy o oszustwie - wszystko to zużycie eksploatacyjne/przez wiek samochodu, więc nic nie wskórasz.
Tak swoją drogą, to kupiłeś 22 letniego Civica z takim silnikiem za 2700zł? Dużo za niego dałeś i to o wiele, pamiętaj, że choćby auto wyglądało przepięknie, to 22 lata to jest ogrom czasu, tym bardziej jeśli chodzi o blacharkę i to w Civicu, który nie słynie z wiecznych blach jak np. Audi 80, chociaż nawet kupując takie 22 letnie audi masz minimalne szanse, że kupisz bezwypadkowe, więc bądź co bądź też będziesz się zmagał z tym problem.
Podsumowując - masz nauczkę, że na umowie wpisuje się faktyczną kwotę, czasem lepiej przyznać się, że się nie zna na samochodach i poprosić kogoś, kto się na tym zna i nawet mu za to zapłacić, niż potem pluć w sobie w twarz, tym bardziej, że jest to pierwszy samochód.
Radzę jeszcze raz pojechać do mechanika i zapytać się o dokładny kosztorys naprawy. Jeśli podłoga jest raczej nie do odratowania, to tylko pojeździj parę miesięcy i sprzedaj/zezłomuj, bo jazda z pordzewiałymi przewodami na dłuższy czas jest niebezpieczna.
Ostatnio edytowany przez
Petento, 14 Paź 2016, 11:28, edytowano w sumie 1 raz