31 Maj 2012, 22:12
Witam wszystkich!
Proszę o pomoc, jestem kompletnie załamany, tydzień temu w mojej mazdzie 121 z 1996r. poszedł wahacz a teraz po przejechaniu raptem 40km na wyższych obrotach za miastem. Po zjeździe ślimakiem z drogi szybkiego ruchu i przejechaniu 2 rond, zaczęła się dziać MAGIA. Przeraziłem się nawet jako facet, naprawdę ale to naprawdę mocne walniecia prosto z silnika. Na tyle mocne jakby silnik chciał wyrwać się z przyczepów. Nie do opisania...
Dziwne jest to, że jak wciskam sprzęgło wszystko ucicha. Auto kupiłem raptem za 2 tyś. złotych, więc boje się przesadnie drogich napraw. Auto stoi teraz 40km od miejsca mojego zamieszkania, bo wszystko działo się oczywiście w drodze do pracy. Pech. Co to może być?
Dziękuje z góry za rady,
Podrawiam