Powiem na swoim przykładzie.
Po technikum poszedłem na dzienne studia licencjackie (Logistyka i spedycja), zajęcia trwały 3 dni w tygodniu. W pozostałe "zbijałem bąki". W trakcie studiów wykładowczyni (a zarazem dyrektor zarządzająca w jednej z największych firm w północnej Polsce) powiedziała, że dobrym wyjściem byłoby po licencjacie znaleźć pracę i przenieść się na zaoczne bo Ona z pozycji rekrutera patrzy przede wszystkim na to czy dana osoba ma jakieś doświadczenie w pracy (gdziekolwiek, ważne że osoba jest pracowita). A na papierku nie masz wyszczególnione jakim trybem studiowałeś.
Po zakończeniu studiów licencjackich załapałem się jako kierowca w międzynarodowych przewozach osób (jeździłem w wakacje). Dodatkowo zapisałem się na studia magisterskie (Ekonomia, specjalizacja Ekonomika Transportu i Logistyka). Po wakacjach zacząłem pracę w biurze (koordynator ds. transportu) i choć ciężko jest czasami to lubię to co robię. Obecnie w tym roku kończę magisterkę i bronię pracę (takie są plany
![Wink ;)]()
).
Co będę robić w przyszłości? Prawdopodobnie po obronie będę dalej pracował tu gdzie pracuję (mogę nawet do emerytury - ważne by był popyt na nasze usługi) i wybiorę się na "podyplomówkę" z BHP. Trzeba się rozwijać. A kto wie co będzie dalej...
Z moim obecnym szefem rozmawiałem i dzięki temu, że się rozwijam to On to docenia (finansowo także
![Szczęśliwy :D]()
) oraz mam elastyczny czas pracy. Nie ma problemu także jakbym chciał rozwinąć dodatkowy biznes.