27 Paź 2014, 13:55
Witam,
jeżdżę 10-letnim mini couperem. Miałam taką sytuację:
Stałam na czerwonym świetle. Kierowcy stojącemu za mną pomyliły się pedały i zamiast hamulca wcisnął gaz. Spisaliśmy oświadczenie, zgłosiłam szkodę. Przyjechał rzeczoznawca. Spisał uszkodzenia. Po kilku dniach otrzymałam wycenę, która nie uwzględniała w zasadzie niczego czegobym się spodziewała. Zderzak kazali mi załatać i to wszystko. Nie było mowy o wymianie zderzaka, który jest pęknięty, o uszkodzonym czujniku parkowania, uszkodzonym zamknięciu od klapy i innych drobniejszych naprawach, na których się nie znam. Napisałam odwołanie. Znów przyjechał rzeczoznawca. Stwierdził, że o tym wszystkim co jest do naprawy napisał w pierwszych oględzinach. W drugim protokole z oględzin zasugerował wymianę zderzaka i znów napisał o czujnikach, klapie i innych drobnych naprawach.
Ubezpieczyciel na moje odwołanie odpisał, że oględziny samochodu sprawcy nie sugerują, że moja szkoda jest tak duża. Szkody, które ja zgłaszam i o których wspomina ich rzeczoznawca, zdaniem ubezpieczyciela były już przed zdarzeniem i nie podlegają pod szkodę. Co ja mam zrobić??? Czy to ja mam udowadniać, ze czujniki i klapa były przed stłuczką sprawne....??? Na jakie przepisy mam się powołać???
Proszę o pomoc
Pozdrawiam
Beti