Potwierdzenie, że konta są zablokowane dostałam od 2 osób + pani z policji. Nie miałam dostępu do kont bankowych - miałam tylko nr kont do podawania klientom.
Było więcej niż 1 ogłoszenie na kugę na 100% - nie mogłabym sprzedać sobie (sąsiadowi) i komuś tego samego auta! Gdyby
VIN był taki sam i ogłoszenie to od razu skumałabym że coś jest nie tak.
To było wszystko tak perfekcyjnie przygotowane, że nic nie wzbudzało moich podejrzeń. Podobno każdy "przedstawiciel" miał swoją kartę do konta firmowego gdzie niby pobierał pieniążki i kupował autka.
Praca to praca - wykonywałam tylko swoje obowiązki ;/