06 Wrz 2018, 16:18
Parę dni temu kupiłem auto, dobrze wyglądało, środek nie był zużyty, przegląd przeszedł bez problemu. Kupiłem je u amatorskiego handlarza, który zamiast faktur wystawia umowy kupna sprzedaży. Dzień po zakupie zabrałem się za czyszczenie go, a w zasadzie miałem się zabra, bo auto parę miesięcy stało, było sprowadzone z Holandii, w schowku w bagażniku znalazłem książkę serwisową, ostatni wpis z 2012 roku przy przebiegu 300k km, auto było z 2005 roku, na liczniku 240k km i na tyle można powiedzieć że wyglądało, skóry jak nowe, silnik i skrzynia dobrze chodziły. Koniec końców u mnie skończyło się to dobrze, bo zwrócili pieniądze i wzięli auto spowrotem. Sami mówili że nawet nie wiedzieli i w sumie można im wierzyć, bo gdyby wiedzieli to nie zostawili by książki serwisowej, a auto też kupili od handlarza. Czy wy też mieliście tego typu sytuacje? Jak się to skończyło? I jakie są"paragrafy" w tej chwili na taki proceder?