Witam wszystkich,
Jestem posiadaczką 13letniej
![Rolling Eyes :roll:]()
Daewoo Nexii 1.5, 8 zaworowej. Około dwóch tygodni temu zaparkowałam auto przed domem koło południa, a gdy wieczorem chciałam odpalić, niestety nic z tego nie wyszło. Jeżdżę na benzynie, gdyż z instalacją mam niezdiagnozowany przez mechanika problem, a po wymianie filtra gazu, silniczka krokowego, sondy lambda i czegoś tam jeszcze po drodze, postanowiłam odpuścić naprawę na jakiś czas. Przy próbie odpalenia słyszę włączającą się pompę, rozrusznik kręci (zresztą niedawno wymieniałam bendix i rozrusznik wyglądał w porządku), ale auto nie odpala. W celu wyeliminowania elektryki kupiłam autostart i na krótkie 2 sekundy auto załapało. Więc pompa... (to oczywiście dedukcja czysto laicka - oparta na przeczytanych postach, podpowiedziach chłopaka i przejrzeniu 'manuala' do nexii). Próbując odłączyć przewód paliwa od listwy, natrafiłam na dziwny twór
![Neutral :neutral:]()
... przewód paliwa przecięty, a pomiędzy końcówkami metalowy dysk. Poszperałam i przypuszczam, że to magnetyzer, ale 100% pewności nie mam (oczywiście nie jestem pierwszym właścicielem auta). Tak czy inaczej, zarówno przewód, jak i metalowy dysk są drożne, a paliwo leci. Ciśnienie natomiast oszałamiające nie jest (w gruncie rzeczy nie mam pojęcia jakie powinno być). Wydaje mi się jednak, że powinno odpalić, skoro paliwo dochodzi. I w końcu moje pytanie: co to w takim razie może być, bo moja skromna wiedza się wyczerpała?!? Wtryski? (ale wszystkie na raz?!?!) Bardzo proszę o radę, bo nie chce mi się ciągnąć nexii do mechanika, który znowu wyciągnie kupę kasy za nic.
P.S. Paliwo w baku obecne
![Laughing :lol:]()