Witam ponownie !
Niedawno założyłem podobny temat na temat cykających jak się okazało popychaczy, i od tego czasu nie interesowałem się dolegliwościami silnika dopóki dopóty nie zaczął gasnąć na skrzyżowaniach
Nie dowierzając że całkowitym winowajcą jest odszukana już usterka zacząłem kombinować dalej... Wczoraj postanowiłem skontrolować cewki, świece - jedną cewkę wymieniłem ponieważ nieco odbiegała parametrami od pozostałych ( wejścia 1.8-2.5 om wyjścia 9-13 kom).
Okazało się że świece przy gniazdach są zalane oraz nieco pokryte szarym nalotem, oczyściłem delikatnie papierem ściernym, ściereczką, skręciłem - przez chwile było okej, trzymał obroty równo, nie gasł, ale po ponownym uruchomieniu ( trochę go przycisnąłem na zimnym) było już znacznie gorzej i teraz znów odpala z trudem.
Myślicie że wydostający się olej jest sprawką popychaczy ?