
Ostatecznie udało się kupić... Golfa 3
Blacharsko okazał się zdrowy i prosty, wszystko wskazuje że bezwypadkowy. A reszta... reszta jak w 20 letnim aucie. Silnik suchy, majonezu nie ma, olejem nie śmierdzi, nie dymi - wygląda ok. Na gazie też idzie nieźle, ale gaśnie na wolnych gdy się włączy klimę. Opony letnie do wyrzucenia, alufelgi ładne + komplet zimowych z niezłym bieżnikiem, ale z 2003 roku. Do zrobienia zbieżność, bo jedna opona nierówno zjechana. Klima działa elegancko, z czterech elektrycznych szyb nie żadna nie działa prawidłowo Hamuje, nie ściąga, zawieszenie nie tłucze. Nieszczelny tłumik i od co najmniej pięciu lat nie ruszany rozrząd. Gaz podobno sekwencja, ja nie mogę pod maską namierzyć wtryskiwaczy i szczerze mówiąc nie wiem co to jest, ale działa Jeden właściciel w Polsce od pięciu lat, za to wszystko równe 4000 zł. Jeszcze nie wiem czy to było mądre, ale jestem zadowolony
Jakbym miał podsumować zakup w jednym zdaniu, powiedziałbym że dorwałem auto idealnie pasujące pod wymagania, w niekoniecznie idealnym stanie

Silnik jest naprawdę żwawy, a całe auto w trasie spisuje się dobrze - wydajna klima, dobre audio i wygodne fotele uprzyjemniają podróż.
Po bliższych oględzinach nie znalazłem nigdzie śladów jakiejkolwiek kolizji, lekko przytarty był tylko z prawej strony - widać po listwie na nadkolu + listwa na drzwiach przednich jest inna. Pikuś w 20 letnim samochodzie. Wszystkie lampy i szyby wyłączając przednią są oznakowane pierwszymi, włoskimi tablicami - wnioskuję więc że i oryginalne

Blacharsko także bez niespodzianek, jedyne ślady rdzy na przednim lewym błotniku, nic wielkiego - kilka bąbli i trochę rdzawych śladów. Mechanik mówił że dawno nie widział tak ładnego Golfa 3

Czasu miałem zdecydowanie mniej niż się spodziewałem, do tego formalności z OC ciągnęły się dłuuugo - samochód więc zrobił od zakupu raptem 500 km.
Zrobiłem rozrząd + zbieżność, do tego nowe opony i tysiaczek poleciał, ale nic nie zwiastuje kolejnych wydatów. Tłumik okazał się nowy i szczelny, dziwny według mnie dźwięk jest powodowany brakiem katalizatora. Gaz okazał się sekwencją, niestety włoską - Stargas. Chodził świetnie do czasu gdy nie wyszła fuszerka gaziarza który niedługo przed zmianą właściciela zmieniał filtr gazu i prawdopodobnie listwę wtryskiwaczy - niedokładnie pozakładał opaski i gaz uciekał przy parowniku i filtrze. Zakręciłem i tak praktycznie pustą butlę i uszczelniłem całość, niestety po odkręceniu gaśnie na gazie - jakby gaz nie dochodził do silnika. Na razie sprawa odłożona, bo znów dokucza brak czasu.
Na dniach doczeka się własnoręcznej wymiany oleju, wszystkich filtrów i świec + tarcz/klocków na przedniej osi.
Z niespodzianek na minus jest stan wnętrza, które dużo straciło po bliższym przyjrzeniu się. Dziadek był fanatykiem choinek zapachowych i całe wnętrze jest przesiąknięte ich słodkim zapachem. Podsufitka i kilka elementów wnętrza jest do wymiany. Rozglądam się też za lepszym zestawem foteli, bo kierowcy ma uszkodzone podparcie boczne (gąbka ucieka ze stelaża) oraz wytartą tapicerkę, a tylnej kanapie brak zagłówków. Przydałoby się też obszyć skórą kierownicę, bo jest cieniutka i powycierana. Mam też do ogarnięcia podświetlenie (dwie lub trzy żarówki są spalone) i nie działające trzy z czterech elektryczne szyby.
Dołożyłem do niego 1500 zł, pomijając gaz i wnętrze nic nie zapowiada kolejnych, koniecznych wydatków.
Za chwilę powalczę ze zdjęciami i coś tu wrzucę.
Temat dotyczący zakupu: pierwszy-samochod-za-2-6-tysiecy-warszawa-i-okolice-najlepiej-z-lpg-vt94528.htm
Ogłoszenie: [link do oferty na Olx wygasł]