Cześć, dzisiaj 4.07.23 dziewczyna miała kolizje z motocyklem, nie było mnie przy tym, jeżdżę z dziewczyną bardzo często, znam jej styl jazdy i chciałem się dowiedzieć co o tym myślicie. Tak więc do rzeczy. Dziewczyna skręcała w lewą stronę , podwójna linia ciągła, tylko i wyłącznie kawałek przerywanej do skrętu w lewo. Przed skrętem dziewczyna włączyła kierunkowskaz w lewo , zbliżyła się do lewej krawędzi jezdni(dodam , że jezdnia jest szeroka, spokojnie można ominąć pojazd z prawej strony) i wiadomo wytraciła prędkość, bo całe zdarzenie było na wysokości celu(cel dojazdu był z przeciwnej strony jazdy więc musiala tylko wykonac skret). Za nią jechał motocykl, miała włączony kierunkowskaz w lewo, widoczne były światła stopu, jednak kierowca motocykla postawił, że wyprzedzi ją jadąc po liniach podwójnej ciągłej i zahaczył o jej felgę, błotnik, zderzak oraz rozciął oponę. Wezwana została policja i UWAGA stwierdziła winę dziewczyny ! Co mnie mega śmieszy, kierowca motocykla oczywiście powiedział, że nie zauważył kierunkowskazu co tym bardziej pieczętuje jego winę, natomiast policjant powiedział, że kierunkowskaz mógł się jej włączyć przez przypadek(CO ON MÓWI?). Dziewczyna nie przyjęła mandatu, co myślicie o tej całej sytuacji, jest szansa to wygrać w sądzie? Dodam, że Pan na motocyklu okazał się vice prezesem zarządu powiatowego naszego miasta
![Uśmiechnięty :)]()
Ręka rękę myje.