Witam.
Rodzice mają już 3 samochody wszystkie to citroeny (padło akurat na tę markę już dawno temu) - dwa Berlinga (1 i 2 gen.) i Xsara Picasso. Wszystkie w dieslu. Tata ma jeszcze roboczego Jumpy w leasingu, oczywiście diesel
![Uśmiechnięty :)]()
.
Już kiedyś rodzice coś o suvie mówili. Teraz tata faktycznie szuka takiego auta, z ważnych rzeczy to będzie ono kupowane w Niemczech, bo tam tata pracuje i spędza większość czasu. Budżet przeliczyłem na złotówki mniej-więcej, maksymalnie ok. 10 000 euro, ale to tak orientacyjne, jeśli jest jakieś auto warte małej dopłaty to można polecać, fundusze na sam zakup, akcyza i pakiet startowy osobno. To będzie auto raczej na trasy, ciężko powiedzieć jaki przebieg, ale raczej mały, jak wspomniałem jest w domu kilka innych na codzienne i nie wyjazdy (głównie do Niemiec raz na kilka tygodni i z powrotem, ale to przed pandemią). Oczywiście diesel. To ma być coś innego niż reszta garażu, bardziej osobowe, komfortowe. Kiedyś była mowa o Volvo XC 90, ale to za duże i raczej za drogie w utrzymaniu auto. Myślę że jakiś kompaktowy SUV byłby akurat.
Na razie tata skupił się na Mitsubishi Outlander 2 diesel 2.2 mivec. Wiem, że najczęściej polecany jest ten od psa, ale tata postanowił wybrać ten, który psuje się najmniej, mimo droższych części. Możecie doradzić czy faktycznie warto brać tego japońskiego diesla i Outlander to dobry wybór. Jakie inne auta warto wziąć pod uwagę?
Dzięki z góry i przepraszam jeśli za dużo lub zbyt chaotycznie napisane, zazwyczaj przeglądam fora.