Skąd tyle wypadków?

27 Sty 2010, 11:29

Dishman napisał(a):
safari napisał(a):Powiedz mi, kto przy zdrowych zmysłach jeździ szybko dziurawą drogą?

Powiedz to Zientarskiemu, którego kolegę zabiła hopla, będąca niedopuszczalnym elementem jakiejkolwiek drogi publicznej.


Nie wierzę, że tam jechał pierwszy raz i o tej hopli nie wiedział. Też nie słyszałem, żeby było w tym miejscu więcej wypadków. Miałby przepisową prędkość to by nic się nie stało... Ale że chciał pokazać co potrafi... To jest moim zdaniem tzw. nauka pokory.

Dishman napisał(a):Ile razy jest tak, że jedziesz po drodze na której są koleiny, ktoś wyprzedza z naprzeciwka, robisz mu margines, przejeżdżasz przez koleinę i wypadasz z drogi, albo ledwo opanowujesz auto?


W ostatnim czasie, niech pomyślę... 0 razy. A jeżdżę sporo i nie tylko po mieście. Widocznie mam szczęście i nie trafiam na debili. A jeśli się trafi - wtedy pomyślę, co zrobimy, czy uciekać będę, czy nie - niech wali, w końcu to on wyprzedza i robi to niezgodnie z przepisami.
Dishman napisał(a):Rok temu była głośna sprawa, jak policjanci z Warszawy zostali wysłani do Siedlec żeby odwieźć do domu jakiegoś ważnego gościa. W drodze powrotnej wypadli z drogi, samochód wpadł w bagno i szukano ich 2-3 dni, bo nikt niczego nie zauważył. Auto wypadło z drogi ze względu na tragiczne koleiny i garby na drodze.


Nie dostosowali prędkości do stanu nawierzchni...
Nie wierzę, że tych kolein nie było, gdy jechali z tym VIP'em i się nagle pojawiły, gdy wracali. Chyba że wracali inną drogą, ale wątpię w to.

Ja widząc koleiny na drodze zwalniam i nie wykonuję gwałtownych manewrów. Jeśli pojedziesz wolniej, nie ma szans, żeby Cie wyrzuciło (nie mówię tu zaraz, żeby jechać 30 km/h). Na drodze z koleinami nie zmieniasz gwałtownie pasa ruchu tylko robisz to stopniowo.
Poza tym, za każdym razem, gdy wylecisz z drogi, na której są koleiny/dziury przyczyną wypadku będzie "niedostosowanie prędkości do warunków ppanujących na drodze/stanu nawierzchni" - czyli po prostu Twoja wina jako kierowcy.
Prawo jazdy - nie dla idiotów.
Nawet jeśli już je masz, nie znaczy, że nie możesz nim być.
safari
Początkujący
Awatar użytkownika
 
Posty: 83
Miejscowość: Pleszew

27 Sty 2010, 12:07

safari napisał(a):Nie wierzę, że tam jechał pierwszy raz i o tej hopli nie wiedział. Też nie słyszałem, żeby było w tym miejscu więcej wypadków. Miałby przepisową prędkość to by nic się nie stało... Ale że chciał pokazać co potrafi... To jest moim zdaniem tzw. nauka pokory.

safari napisał(a):Nie dostosowali prędkości do stanu nawierzchni...
Nie wierzę, że tych kolein nie było, gdy jechali z tym VIP'em i się nagle pojawiły, gdy wracali. Chyba że wracali inną drogą, ale wątpię w to.

Rozumiem, że jesteś wyznawcą stawiania ograniczeń prędkości, zamiast remontu drogi?
Nic nie usprawiedliwia zaniedbanej nawierzchni. Bo wtedy dojdziemy do momentu w myśleniu, że po co łatać dziury po zimie, skoro można postawić tańszy znak z ograniczeniem do 10 km/h. A jakby co to jest niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Żenujące tłumaczenia.

W przypadku tych policjantów jest tak, że do Siedlec nie jest to tak odczuwalne, a do Warszawy dołki są solidne. Żeby było zabawniej gdy jedziesz i widzisz to na drodze, to nie spodziewasz się, że tak mocno może Cię wyrzucić przy niskiej prędkości.
Tego feleru już nie ma, bo DK2 na tym odcinku już przebudowano.
Dishman
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3725

27 Sty 2010, 20:41

Dishman napisał(a):[...]
Rozumiem, że jesteś wyznawcą stawiania ograniczeń prędkości, zamiast remontu drogi?


Nie wiem skąd taki wniosek, być może źle zrozumiałeś moją wypowiedź, więc spieszę z wyjaśnieniem.
Co albo kto odpowiada za to, jak się Twoje auto zachowuje na drodze? Ty jako kierowca, czy dziura w jezdni? Oczywiście, że Ty. Masz w samochodzie odpowiednie instrumenty, dzięki którym sprawiasz, że auto jedzie do przodu/tyłu, skręca, hamuje. I masz tak odpowiednio nimi się posługiwać, żeby zachowanie Twoje (Twojego samochodu) było przewidywalne i zgodne z przepisami. Jadąc drogą pełną dziur (bo np. innej nie ma, która by Cię poprowadziła tam gdzie chcesz jechać) tak dostosowujesz prędkość, żeby móc zdążyć zareagować na niewłaściwe zachowanie pojazdu.
To że poza terenem zabudowanym, na drodze jednojezdniowej, możesz jechać maksymalnie 90 km/h nie oznacza, że cały czas, niezależnie od warunków panujących na drodze, tak szybko pojedziesz. Masz dostosowywać prędkość do aktualnie panującej sytuacji. Nawet jeśli trzeba to jedziesz 10 km/h. A im szybciej jedziesz, tym mniej masz czasu na podjęcie właściwej reakcji, albo z autem dzieją się takie rzeczy, że cokolwiek byś nie zrobił i tak już leżysz w rowie, bo Cie wyrzuciło. To samo się tyczy śliskiej nawierzchni. Jeśli nie musisz, nie jedziesz, a jeśli już musisz, to jedziesz tak, żeby dojechać bezpiecznie i nie skrzywdzić nikogo po drodze.
A jeśli się nie podoba - przesiadka na rower, albo pieszo.

Dishman napisał(a):Nic nie usprawiedliwia zaniedbanej nawierzchni. Bo wtedy dojdziemy do momentu w myśleniu, że po co łatać dziury po zimie, skoro można postawić tańszy znak z ograniczeniem do 10 km/h.


Ja już wole mieć postawiony znak, niż nie mieć i być zaskoczonym tym, że są dziury.
Gdy tylko się dziury pojawiają, nie jest możliwością ich natychmiastowe załatanie, więc stawia się znaki:
A-11 (uwaga, nierówna nawierzchnia) oraz B-33 (ograniczenie prędkości), żeby ostrzec kierowców, że nawierzchnia jest nierówna i jednocześnie poinformować Cię, że do bezpiecznego pokonania tego odcinka zalecana jest maks prędkość podana na znaku (możesz jechać wolniej), a Twoim obowiązkiem jest stosować się do tych znaków. Na własną odpowiedzialność jedziesz szybciej i w razie wypadku pan policjant stwierdza, że przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków na drodze.

Dishman napisał(a):A jakby co to jest niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Żenujące tłumaczenia.


Dla mnie żenujące jest takie tłumaczenie: "...bo droga była śliska, nie wyhamowałem i uderzyłem". Widzę dziury/czuję że jest ślisko - zwalniam. A jeśli miałbym w ogóle nie jechać - nie jadę.

Dishman napisał(a):W przypadku tych policjantów jest tak, że do Siedlec nie jest to tak odczuwalne, a do Warszawy dołki są solidne. Żeby było zabawniej gdy jedziesz i widzisz to na drodze, to nie spodziewasz się, że tak mocno może Cię wyrzucić przy niskiej prędkości.


To jadę jeszcze wolniej i unikam gwałtownych manewrów.
Oglądałem akcję wyciągania samochodu, którym jechali Ci policjanci. On nie wjechał do tego bajora, on wleciał, czyli prędkość musiała być duża, za duża jak na taki stan nawierzchni.
Prawo jazdy - nie dla idiotów.
Nawet jeśli już je masz, nie znaczy, że nie możesz nim być.
safari
Początkujący
Awatar użytkownika
 
Posty: 83
Miejscowość: Pleszew

28 Sty 2010, 12:31

safari napisał(a):Nie wiem skąd taki wniosek, być może źle zrozumiałeś moją wypowiedź, więc spieszę z wyjaśnieniem.

Generalnie zgadzam się z tym co piszesz. Ale nie ze wszystkim:
safari napisał(a):To że poza terenem zabudowanym, na drodze jednojezdniowej, możesz jechać maksymalnie 90 km/h nie oznacza, że cały czas, niezależnie od warunków panujących na drodze, tak szybko pojedziesz. Masz dostosowywać prędkość do aktualnie panującej sytuacji. Nawet jeśli trzeba to jedziesz 10 km/h. A im szybciej jedziesz, tym mniej masz czasu na podjęcie właściwej reakcji, albo z autem dzieją się takie rzeczy, że cokolwiek byś nie zrobił i tak już leżysz w rowie, bo Cie wyrzuciło. To samo się tyczy śliskiej nawierzchni. Jeśli nie musisz, nie jedziesz, a jeśli już musisz, to jedziesz tak, żeby dojechać bezpiecznie i nie skrzywdzić nikogo po drodze.

safari napisał(a):Ja już wole mieć postawiony znak, niż nie mieć i być zaskoczonym tym, że są dziury.

Mi chodzi o element zaskoczenia. Jeżeli jadę dziurawą drogą, to jadę wolniej, bo widzę, że to ser, a nie droga i różne niespodzianki mogą na niej być.
Jeżeli pada deszcz, albo widze, że droga jest wyślizgana, to wiem, że droga jest śliska, więc zwalniam dla własnego bezpieczeństwa, a nawet dlatego, że szkoda by mi było zrobić wgniecenie w samochodzie.

Problem polega na tym, że jadę samochodem i miejscami mam dziury, które (tak! śmieszne zabrzmi) ale mogą mnie zaskoczyć. Bo sądziłem, że nawierzchnia nie będzie taka zła, albo na jakimś odcinku droga jest w miarę dobra, a w jednym miejscu jest niespodzianka w postaci hopli, dużej dziury, garba. Tak było pod Siedlcami, tak było z Zientarskim.
Wcześniej droga Siedlce - Warszawa nie była taka tragiczna. Na żadnym odcinku nie było takich garbów jak w tym jednym felernym miejscu. Dodatkowo gdy jechałeś ta drogą, to widziałeś, że droga jest trochę wybrzuszona, ale nie w takim stopniu, żeby wylecieć z niej. Ci policjanci na pewno 90 km/h nie jechali, ale co to zmienia? Kosztowało ich życie, że na drodze był feler.
Wiesz, jeżeli w domu jeden schodek na piętro mam obluzowany, to go naprawiam, a nie stawiam znaki informujące rodzinę, żeby na niego nie stawali, bo grozi to wybiciem zębów.

safari napisał(a):Widzę dziury/czuję że jest ślisko - zwalniam.

I oto chodzi, że możesz nie zauważyć, bo na dobrej drodze będzie wyrwa, garb, hopla.
Fajnie, jeżeli są oznakowane, ale jeszcze fajniej, jakby ich w ogóle nie było.
Dishman
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3725

28 Sty 2010, 20:18

Dishman napisał(a):[...]Problem polega na tym, że jadę samochodem i miejscami mam dziury, które (tak! śmieszne zabrzmi) ale mogą mnie zaskoczyć. Bo sądziłem, że nawierzchnia nie będzie taka zła, albo na jakimś odcinku droga jest w miarę dobra, a w jednym miejscu jest niespodzianka w postaci hopli, dużej dziury, garba. Tak było pod Siedlcami, tak było z Zientarskim.


Właściwie to zgoda, ale... W tym temacie poruszamy sprawę najczęstszych przyczyn tak dużej liczby wypadków i nie sądzę, żeby te "surprise-dziury" były jedną z tych częstych. Powiedz mi, o ilu wypadkach słyszałeś, w którym przyczyną było wjechanie w taką dziurę? Nie mówimy tu o uszkodzeniu koła/zawieszenia. Ja, pomijając te dwa, o żadnym.

Dishman napisał(a):[...]
Wiesz, jeżeli w domu jeden schodek na piętro mam obluzowany, to go naprawiam, a nie stawiam znaki informujące rodzinę, żeby na niego nie stawali, bo grozi to wybiciem zębów.


Ale masz jeden schodek i raczej wystarcza Ci funduszy na to, żeby go naprawić. W Polsce takich "schodków" masz setki albo tysiące i jeśli nawet jest wystarczająca liczba ludzi, żeby
przeprowadzić remont, to brakuje pieniędzy. A nikt za jałmużne albo za darmo pracować nie będzie. Więc do czasu remontu stawia się znak, bo jest tańszy. Oczywiście wiem, że czasem to jest przegięcie, ale niestety, mamy takich urzędasów, a nie innych.

Dishman napisał(a):[...]I oto chodzi, że możesz nie zauważyć, bo na dobrej drodze będzie wyrwa, garb, hopla.
Fajnie, jeżeli są oznakowane, ale jeszcze fajniej, jakby ich w ogóle nie było.


Możliwe, że jeszcze dożyjemy tych czasów, gdy się będzie śmigało po gładkich jak stół drogach. Na chwilę obecną to są marzenia ściętej głowy - kiepskiej jakości asfalt (w ramach "oszczędności" tańsze materiały), przeładowane ciężarówki... To się za szybko nie skończy. A póki co trzeba uważniej obserwować drogę i zwolnić gdy jest taka konieczność.
Prawo jazdy - nie dla idiotów.
Nawet jeśli już je masz, nie znaczy, że nie możesz nim być.
safari
Początkujący
Awatar użytkownika
 
Posty: 83
Miejscowość: Pleszew

29 Sty 2010, 12:07

safari napisał(a):W tym temacie poruszamy sprawę najczęstszych przyczyn tak dużej liczby wypadków i nie sądzę, żeby te "surprise-dziury" były jedną z tych częstych. Powiedz mi, o ilu wypadkach słyszałeś, w którym przyczyną było wjechanie w taką dziurę? Nie mówimy tu o uszkodzeniu koła/zawieszenia. Ja, pomijając te dwa, o żadnym.

Słyszałeś, bo to były medialne wydarzenia. Znany dziennikarz motoryzacyjny w efektowny sposób rozwalił się na filarze, bardzo dobrym autem.
Policjanci zginęli w drodze do Warszawy, bo musieli odwieźć przełożonego do domu i robili za taksówkę, chociaż nie powinni.
Ile jest przypadków, gdy ktoś, gdzieś w Wólce Grzybowej wyleciał z drogi i rozbił zderzak?

safari napisał(a):Ale masz jeden schodek i raczej wystarcza Ci funduszy na to, żeby go naprawić. W Polsce takich "schodków" masz setki albo tysiące i jeśli nawet jest wystarczająca liczba ludzi, żeby
przeprowadzić remont, to brakuje pieniędzy. A nikt za jałmużne albo za darmo pracować nie będzie. Więc do czasu remontu stawia się znak, bo jest tańszy. Oczywiście wiem, że czasem to jest przegięcie, ale niestety, mamy takich urzędasów, a nie innych.

Ale to nie ma związku z tym o czym piszemy. Ja mówię, że stan dróg jest na tyle kiepski, że przyczynia się do większej ilości wpadków. To, czy nas stać na remont, czy nie to inna brocha.
Dishman
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3725
  • Ciekawe publikacje motoryzacyjne

    Najpopularniejsze auta terenowe z USA - co warto importować?
    Samochody terenowe z USA cieszą się niesłabnącą popularnością na całym świecie, a ich import do Europy, w tym Polski, stale rośnie. Miłośnicy motoryzacji doceniają ich niezawodność, wytrzymałość oraz niepowtarzalny styl. ...
    DS E-TENSE FE 19 - bolid Formuły E nowej generacji
    Bolid Formuły E nowej generacji został zaprezentowany na torze. DS E-TENSE FE 19 ma za sobą pierwsze kilometry, które pokonał w pobliżu siedziby DS Performance w Wersalu. Próba nie była ścisłym testem – ...

12 Mar 2010, 13:37

Niestety na codzień obserwujemy brawurę, nieposzanowanie bądź co gorsze, brak znajomości przepisów i przede wszystkim brak kultury na drodze. Chociaż stan naszych dróg jest fatalny i pozostawia wiele do życzenia to i tak nie usprawiedliwia on zachowania niektórych kierowców. Oprócz wysokich kar finansowych pozostaje nam umoralnianie i pouczanie.... Taką ideę, upowszechniającą bezpieczną jazdę i poszanowanie przepisów stosuje Stowarzyszenie Pasażerów i Kierowców. Miło, że wynagradzają bezpiecznych kierowców w postaci wysokich zniżek na różne ubezpieczenia.  www.skip.com.pl
Ostatnio edytowany przez grzeg1968, 14 Mar 2010, 20:19, edytowano w sumie 1 raz
grzeg1968
Początkujący
 
Posty: 81
Miejscowość: Warszawa