Witajcie,
mam takie pytanie, od 5 lat jestem właścicielem Audi A3 1,8 turbo, auto roku 2000, o ile silnik spoko nawet bardzo o tyle cała reszta porażka
Niby francuskie mają problem z elektryką a u mnie to były same takie usterki i 2x laweta.
- 2016 rok: spalona skrzynka bezpieczników, powrót z Torunia z wycieczki, w sumie nie wiadomo co się stało ale całość padła
- 2018 rok: padnięty czujnik położenia wału - laweta, auto zgasło i koniec nie odpalisz
- 2019: padnięty alternator, czerwona
kontrolka akumulatora i wszystko po kolei wysiada, regeneracja 400 zł
- 2020: padnięty przekaźnik pompy paliwa, znowu auto gasło itd
I pytanie czy te auta tak mają czy o co tu chodzi? poza uszczelką pokrywy zaworów, świecami oraz odmą olejową nic nie robiłem w silniku (tzn oleje, filtry)
Robiłem jakieś pierdoły w zawieszeniu ale najgorsze to te usterki elektryczne, skad to się bierze? Ja rozumiem jakaś jedna, no dwie usterki ale nie co roku jak Wigilia.
I teraz pytanie trzymać auto dalej czy sprzedawać? bo silnik dobry ale mam wrażenie że powinien się on znaleźć w nowszym aucie a nie w takich co już dawno powinny by zezłomowane.
To auto jest niepewne, teraz lato, jakiś wyjazd nad morze ale ch...a wie czy dojedzie, a jak padną wiatraki w chłodnicy znowuż?
Mam ok 8 tys rozumiem że za te sumkę nic nie kupie? np Jakąś nowszą Fiestę, Polo? z małymi silnikami?
A3 mogę sprzedać ale czy warto?
Tak zauważyłem, że polecane sa tutaj jednostki 1,8T ale to wszystko już stare auta tak? nic nowszego w małym budzie nie kupie z tym silnikiem?
Po prostu wkurza mnie to auto kumpel ma Polo V tsi i śmiga na luzie, a tutaj super silnik i non-stop problemy z autem.
Jeszcze zapytam na Bravo 1,4 150 ile kasy trzeba mieć?
Ogólnie czy pozbywalibyście się tego Audi?