Tomek jak długo nie mieszkasz w Polsce?
![Chytry :sly:]()
bo trochę bzdurki piszesz.
Nadal większość społeczeństwa jest przekonana, że auto po firmie to tylko i wyłącznie przedstawiciel handlowy, dla którego szutrowa czy dziurawa droga nie jest żadnym powodem, aby zwolnić, a auta nie są w ogóle serwisowane, ew olej zmieniany jest na jakieś marketowe zlewki. Otóż... nie do końca
Z mojego doświadczenia współpracy z flotami wynika coś zupełnie innego. Zaznaczę na początku, że miałem do czynienia raczej z "tymi lepszymi" autami, tzn segment min kompakt w dobrych firmach, nie pierwsza lepsza z branży FMCG, ale autor tematu szuka właśnie czegoś takiego. Ogólnie rzecz biorąc podejście tych ludzi do auta jest mniej więcej takie - auto jest wizytówką mnie/firmy, więc musi być czyste i zadbane. Leasingodawca będzie się rzucać o uszkodzenia, więc nie jeżdżę jak dzban. Wybieram dobrą wersję, bo po co się męczyć? Etc, etc. Auta są regularnie serwisowane, a po okresu leasingu, tj zazwyczaj po 3 latach są wymieniane na nowe. Znam też przypadek, gdzie auto po okresie zakończonego leasingu zostało w rodzinie (odkupił syn pierwszej właścicielki). Ok, mają swoje przebiegi, ale tutaj jest jeszcze jedna kwestia, o której napiszę później.
Podsumuję co wiemy do tej pory - mamy auto z polskiego salonu, regularnie serwisowane oraz czyszczone, na wszystko jest papier. Ale jest jeden, a w zasadzie dwa problemy - główny to oczywiście taki, że takich flot nie należy się spodziewać na każdym przysłowiowym rogu ulicy (wiadomo, że auta po "budowlańcach" czy geodetach będą bardziej skopane niż po menagerze wożącym jedynie teczkę), a drugi - że auto 3 letnie ma przebieg np 120-150k (podkreślam to, co napisałem wyżej - mając na wszystko papier). Tutaj przydałby się link do filmu Zachara i Skody z przebiegiem bodaj 300k, gdzie auto wyglądało jak nowe, bo latało w długich trasach
![OK :ok:]()
więc argument, że 10 letnie auto ma 70k przebiegu jest kompletnie bez sensu, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że większość swojego życia spędziło na krótkich trasach, gdzie zużycie pewnych elementów wnętrza może być po prostu nieestetyczne i wobec jego przebiegu wyglądać po prostu na niezbyt wiarygodne. Jest jeszcze kwestia wymiany pewnych pierdół w samochodzie, które zazwyczaj wymienia się po przebiegu, a w tym przypadku ze starości. Ostatnio byłem na przeglądzie mojego Focusa i generalnie igła, ale żeby wyeliminować to "generalnie", to trzeba by wymienić gumki w zawiasie, bo już są starawe (fabryka). Gdyby był flotowcem, to już byłby któryś komplet (albo już dawno zostałby rozbity
![Mr. Green :mrgreen:]()
no ale w.w sytuacja to też optymistyczna wersja, bo może wyjść coś jeszcze (zresztą jak wszędzie)
Podsumowanie dla leniwych lub ciężko myślących - myślenie, że przebieg w kilkulatku jest be, a w aucie o kilka lat starszym jak najmniejszy i oderwany od rzeczywistości, jest zgubne. Jeśli dodamy do tego, że ktoś wymaga bezwypadku z PL salonu na wypasie i z papierem na wszystko - pole manewru jest minimalne, bo przecież 3/4 rynku nowych aut w Polsce to firmy. No i nie każdy też chce się bawić w sprowadzanie czy też rejestrację auta ze wspaniałej Danii
![Rolling Eyes :roll:]()