PhantomASA1 napisał(a):To powiem był dobrym kierowcą ale przestał nim być
Czyli wspomniany wcześniej saper, po nieudanej akcji przestaje być dobry, a setki wcześniej uratowanych przez niego osób powie "mieliśmy szczęście, że ten partacz nas nie zabił"?
PhantomASA1 napisał(a):Kubica jadac osobówką spowodowal wypadek co byś sobie o nim pomyślał,szczerze!
Pomyślałbym, że nawet najlepszemu kierowcy może zdarzyć się wypadek. Każdy może się zagapić, nawet najlepszy kierowca. Oczywiście nie wiem jak się zachowuje Kubica w ruchu miejskim - może jeździ zdenerwowany, że go każdy blokuje, a może nie, nie wiem.
PhantomASA1 napisał(a):Kulig popełnił podstawowy błąd ,nie daje to tobie do myślenia?
Prawdę mówiąc nie. Nie wiadomo co spowodowało ten wypadek. Chodziły plotki, że był pod wpływem alkoholu. Oczywiście taką teorię da się wyciszyć, a kierowca został niby oślepiony przez słońce, a może jest też inna wersja. Prawdziwej przyczyny możemy nigdy się nie dowiedzieć. Syn Wałęsy miał pomroczność jasną, jakiś poseł najadł się jabłek. Osób z pierwszych stron gazet (w tym wspomnianego Kubicę, Hołowczyca, Kuliga i wszystkich innych znanych - niekoniecznie kierowców wyścigowych) nie biorę pod uwagę, bo oni nigdy nie robią nic źle, a jak ten czy inny zabije pieszego na drodze, to w gazetach będzie, że pieszy szedł złą stroną ulicy, ubrany był cały na czarno (później okazuje się dodatkowo, że to był złodziej - a kierowca może jeszcze medal dostanie), a w ogóle to rzucił się sam pod koła. Tak jak każdy polityk pracuje za darmo, a nawet dokłada.
PhantomASA1 napisał(a):wszystko zależy co mamy na myśli mowiąc dobry kierowca,dla mnie wykładnikiem jest tylko i wyłącznie bezwypadkowa jazda i tyle,nie interesują mnie bączki na ulicy czy poślizgi.
Bączki czy inne wchodzenie bokiem w zakręty oczywiście nie świadczy o tym, że ktoś jest dobrym kierowcą. Byle baran może skręcić kierownicę i wcisnąć gaz czy też szarpnąć drążek hamulca ręcznego przed zakrętem. Dla mnie dobry kierowca, to nie tylko taki co jeździ bez wypadkowo. Są osoby, które siedzą na tyłku innym. Nawet jeśli taki kierowca jeżdżąc od 10 lat nie miał nawet stłuczki, to i tak nie jest dobrym kierowcą. Jest po prostu chamem, który stwarza zagrożenie stresując kierowcę jadącego przed nim. Zmusza go do zerkania w lusterko, przez co odwraca jego uwagę od drogi. Inny może jeździć przepisowo, ale parkuje tak, że ma w D ludzi przechodzących chodnikiem (w jednym z tematów wkleiłem zdjęcie takiego cymbała). Ten także mógł nie mieć wypadku, ale nie jest dobrym kierowcą, ponieważ dobry kierowca po skończonej jeździe potrafi zostawić pojazd tak, żeby nie przeszkadzał innym. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze przepuszczanie innych - wiadomo, także trzeba powiedzieć dosyć, ale jednego czy dwóch kierowców włączających się do ruchu puścić wypada. Kierowca za nami także puści jednego i te koraliki z dwóch stron łączą się w miarę płynnie. A jak ci stanie takie bydle na środku skrzyżowania, bo miał zielone, to się władował nie myśląc o tym, że nie zdąży zjechać - lub inaczej, wiedząc że nie zjedzie, ale ma to gdzieś - to bezwypadkowa jazda nie jest dla niego żadnym argumentem. I tak można jeszcze. A to piesi, a to nauka jazdy, a to zachowanie ograniczonego zaufania - nie ważne, że mam pierwszeństwo, zwolnić i zerknąć nie zaszkodzi. I tak dalej.