Cześć. Pytanie kieruję głównie do użytkowników fiatów panda.
Mam pandę z 2004 r, gdyby nie usterka, która wyniknęła w czwartek na trasie w Zabrzu to nie mogę narzekać na ten samochód.
Do rzeczy :
Jadąc trasą nagle zaczęło mi brakować gazu pod nogą, wszystkie wręcz
kontrolki się zapaliły i do tego ciągłe pik pik i pik pik i pik pik to dźwięk jak przy otwieraniu auta z kluczyka i zamykaniu go.. Auto zgasło.. Stanąłem więc odkręciłem klem minusowy, poczekałem 5 min i odpalił ruszyłem dalej w drogę aż po 7 km zgasł dokumentnie i koniec jazdy.
Przyjechali Panowie, którzy zajmują się porządkiem na trasie, zabezpieczyli teren wokół mnie pachołkami i wezwaliśmy lawetę, BO NIESTETY CZŁOWIEK GŁUPI ASISTANCE NIE WYKUPIŁEM
![Kwaśna mina :/]()
Auto trafiło do mechanika, przyczyną jest awaria alternatora, aku nie miał ładowania.
Patrząc od góry jak i od spodu panda nie ma żadnego zabezpieczenia/osłony pod silnikiem, co byście mi poradzili w związku z tym, by na przyszłość nie mieć takich problemów z altkiem.
Może ktoś miał pandę albo wie jaka tam jest budowa i coś doradzi sensownego.