27 Paź 2008, 10:36
Dishman - czy wjeżdżając na dane skrzyżowanie,jesteś zawsze pewien,że sygnalizacja świetlna działa na nim tak jak napisałeś - czyli że dla wszystkich przez jakiś czas jest czerwone?Tego nigdy nie wiesz.A jeżeli nawet wiesz,że akurat na tym skrzyżowaniu tak jest,to mogą w danym dniu bądz w nocy coś robić przy tej sygnalizacji i przy ustawianiu,zrobią inaczej.Tak więc zbliżając się do danego skrzyżowania,nigdy nie jesteś pewien,jak ta sygnalizacja działa.A zazwyczaj na małych skrzyżowaniach(ulica po jednym pasie ruchu dla każdego kierunku) jest tak,że w momencie jak dla jednego kierunku zaświeca się zielone,to w tym samym momencie dla przeciwnego zaświeca się czerwone.Plus zielone dla pieszych na pasach.Natomiast na większych skrzyżowaniach,gdzie są po dwa pasy ruchu dla każego kierunku,bądz są wydzielone osobne pasy do jazdy dla każdego kierunku jazdy,bądz jak jezdnia jest przedzielona szerokim pasem zieleni,to jest tak,że w momencie zaświecenia się światła pomarańczowego,dla jednego kierunku,to dla drugiego jest jeszcze czerwone.I dopiero jak dla tego pierwszego zaświeci się czerwone,to dla drugiego zaświeca się pomarańczowe i dalej dopiero zielone.Ale wówczas,jest też tak,że to pomarańczowe świeci najczęsciej sekundę.Ale nie jest to reguła i nigdy się nie jest pewnym,jak ta sygnalizacja działa.
Tak więc jezeli masz do skrzyzowania np. 100,150 metrów i widzisz,że zielone światło świeci się,już dość długo,to należy zwolnić przed skrzyżowaniem nawet jak jest to zielone,bo trzeba zakładać,że już nie załapiesz się na te zielone i w każdej chwili zaświeci się pomarańczowe,a zaraz za nim czerwone.A nie raz jest tak,że kierowca widząc zielone światło,jeszcze przyśpiesza,żeby się na nie załapać.I efekt jest prawie za każdym razem taki,że na skrzyżowanie wjeżdża się na późnym pomarańczowym,a opuszcza je już na czerwonym.A tłumaczenie jest też zawsze takie,że przecież nie będzie gwałtownie hamował,bo ktoś może mu wjechać do bagażnika.Ale pozostaje pytanie - po co przyspieszał?Żeby zaoszczędzić pół minuty?I to jeżeli uda mu się przejechać.A jak spowoduje kolizję bądz co gorsza wypadek?
Na każdym skrzyżoaniu trzeba myśleć.A jeszcze bardziej trzeba wytężyć swoją uwagę dojeżdżając do skrzyżowaniabez sygnalizacji - nawet jak się jedzie prosto,to trzeba uważać,bo może jechać ktoś,kto nie uważa i skręci w lewo.A wtedy co z tego,że to nie moja wina,skoro kogoś zabiłem lub okaleczyłem,a jeszcze dodatkowo sam jestem ranny bądz mam rozbite auto??Człowiek jest tylko człowiekem,a jego życie jest kruche.Dlatego własnie żeby uniknąc takich niebezpiecznych sytuacji,przed każdym skrzyżowaniem jest znak ogranicający prędkość.A jeżeli już tego znaku z jakiegoś powodu nie ma,to zawsze warto zdjąc nogę z gazu i zwolnić,bo nigdy nie wiesz,czy to skrzyżowanie przejedziesz cało - przejazd przez skrzyżowanie to jest poprostu loteria - albo się uda albo nie.A jak się uważa,to te szanse na uda się,są dużo większe.
Odpuść dzisiaj, nie spiesz się na cmentarz i nie zabieraj tam innych...