Jakie sytuacje są najbardziej niebezpieczne?

24 Paź 2008, 15:19

tak ale caly czas lewym chyba nie mozna jechac to niezgodne z przepisami
piotrauto
Stały forumowicz
 
Posty: 1931

24 Paź 2008, 19:35

zbychu57 napisał(a):PS Traktor nie może jechać po autostradzie, za wolny pojazd:)


Byłem ciekaw kiedy ktoś to w końcu zauważy i napisze :P
Ostrożność nie jest tchórzostwem.
Lekkomyślność nie jest bohaterstwem.
Martoro
Zaawansowany
Awatar użytkownika
 
Posty: 831
Miejscowość: Świętochłowice

25 Paź 2008, 15:02

A tak wogóle to sie zapytam czy ty Piotrekauto masz wogóle prawo jazdy?
zbychu57
Aktywny
 
Posty: 312
Miejscowość: Białystok

25 Paź 2008, 18:15

Najbardziej niebezpieczne sytuacje na drodze,jakie przychodzą mi na myśl to np. zatrzymywanie się na drodze o dwóch pasach ruchu w jednym kierunku przed pasami,celem przepuszczenia pieszego - bardzo czesto w takich sytuacjach dochodzi do potrącenia pieszego - samochód na prawym bądz lewym pasie się zatrzymuje,pieszy wchodzi na jezdnię,a drugi samochód,zamiast również się zatrzymać,wyprzedza.W takim przypadku,na takich drogach,lepiej nie zatrzymywać się i nie przepuszczać pieszego,jeżeli ruch jest nie duży i pieszy może poczekać jeszcze kilka sekund,by spokojnie przejść przez jezdnię.Nie jest to oznaka braku kultury,tylko zwiększa to jego bezpieczeństwo.Chyba,że np. jedziesz prawym pasem i jesteś pewien,że lewym nikt nie jedzie,tylko np. za tobą jedzie samochód.Wtedy nie ma takiego niebezpieczeństwa.
Inna sytuacja na drodze o dwóch pasach w jednym kierunku występuje,jak chcesz przepuścić pojazd z naprzeciwka,by ten skręcił w lewo - ty się zatrzymasz na lewym bądz prawym pasie,a z za ciebie wyprzedzi cię inny i stłuczka gotowa.
Jeszcze inna sytuacja - wyprzedzanie rowerzysty,motocyklisty na drodze o jednym pasie w każdym kierunku,bądz nawet o dwóch takich pasach - zazwyczaj jest tak,że jak zbliżamy się do takiego delikwenta z zamiarem jego wyprzedzenia,a z naprzeciwka jedzie pojazd,to jest tak,że się myśłi - "A może zdążę",albo "dam radę się zmieścić".I w momencie wyprzedzania i mijania,dochodzi do albo styku lusterkami,albo potrącenie tego delikwenta,ponieważ pojazd z naprzeciwka nie jechał tak blisko swojej krawędzi jezdni jak myślałem,albo nagle zbliżył siędo osi jezdni,celem ominięcia np. dziury bądz też piszego.
Niebezpieczną sytuacją na drodze,a raczej na skrzyżowaniu jest przejeżdżanie na pomarańczowym świetle dużego skrzyżowania - wjeżdżajac na pomarańczowym,opuszczamy je już na czerwonym,czyli ci z boków mają juz zielone.I jeżeli przed tymi światłami stały samochody,to pół biedy,bo zani ruszą i wjadą na skrzyżowanie jeszcze kilka sekund upłynie i skrzyżowanie na czerwonym damy radę opusćić.Ale jezeli z boku nic nie stoi przed światłami,a dojeżdża i kierowac widzi,że światło cerwone zmienia się na pomarańczowe,to nie hamuje,ponieważ wiadomo,że za 2sekundy będzie zielone.I pojazd ten wjeżdża na skrzyżowanie na dopiero co zaświeconym zielonym,a drugi samochód to skrzyżowanie próbuje opuścić na czerwonym,bo wjechał na nie na pomarańczowym.I stłuczka gotowa.
O wyprzedzaniu nie piszę,ponieważ wyprzedzanie to nie niebezpieczna sytuacja na drodze,tylko niebezpieczny manewr,przy którym zawsze nalezy uważać.
Odpuść dzisiaj, nie spiesz się na cmentarz i nie zabieraj tam innych...
MotoAlbercik
Moderator
Awatar użytkownika
 
Posty: 20285
Zdjęcia: 1212
Miejscowość: Tychy
Auto: Jeep Grand Cherokee WJ QD HQ
Silnik: 4,7 ccm3 253 KM
Paliwo: Benzyna + LPG
Typ: Terenowy
Skrzynia biegów: Automatyczna
Rok produkcji: 2000

25 Paź 2008, 21:03

z tymi swiatlami to masz racje jak nie wiem co

sam czasem na pomaranczowym przejezdzam .. bo niby szybko je opuszczam itd ale jakos o takich rozpedzonych nie myslalem

to znaczy niby myslalem ale nie jakos tak by hamowac

z reszta w sumie jak jade to na takich swiatlach gdzie je znam .... heh znam ... kumpel mial wypadek ok 100 metrow od domu moze mniej ...

generalnie jade na zoltym jak wiem ze mocno bym musial hamowac .. to raczej dodaje gazu

z reszta skrzyzowania o ktorych mowie sa raczej male

tak czy inaczej trzeba uwazac

tak samo jak z tymi przejsciami

ostatnio mnie gosciu audi z prawej strony wyprzedzal ... a jechal za mna
liczy sie prawda, a nie plotki i stereotypy
Manfred
Aktywny
 
Posty: 391

26 Paź 2008, 19:20

Wegług kodeksu drogowego możliwy jest wjazd na skrzyżowaniu na pomaranczowym jeśli nieda rady się wychamować. Ten przepis jest strasznie nadużywany przez kierowców. Uwaga! Ten przepis niezwalnia od myślenia :twisted:
Endrju
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3011
Zdjęcia: 449
Miejscowość: Poznań
  • Ciekawe publikacje motoryzacyjne

    Audi e-tron GT concept - stylistyka i nadwozie
    Niskie, szerokie i z dużym rozstawem osi – oto proporcje klasycznego Gran Turismo. Wpisuje się w nie również Audi e-tron GT concept. Ma 4,96 m. długości, 1,96 m. szerokości i 1,38 m. wysokości. Lekka karoseria ...
    Silnik 3UR-FE
    Pozostajemy w rodzinie silników UR. Największym przedstawicielem tej linii jest motor 3UR-FE. Wolnossąca jednostka ma aż 5,7 l pojemności, dysponuje mocą 386 KM i wytwarza 543 Nm. Tak duży silnik musi trafiać pod maskę ...

27 Paź 2008, 00:39

Nie wiem czy tego przepisu już nie ma i czy nie obowiązuje zasada taka, aby jechać tak, żeby zawsze móc się zatrzymać.

Z zasadą nie wjeżdżania na pomarańczowym generalnie trudno polemizować, ale w praktyce wygląda to troszeczkę inaczej. Wcale nie jest tak, że w momencie zapalenia się dla jednych czerwonego światła w tej samej sekundzie drugim zapala się zielone. Na wszystkich skrzyżowaniach jest tak, że jest moment w którym wszyscy mają światło czerwone. Jednym już zapaliło się czerwone, drudzy jeszcze czekają na zielone.

Jest tak właśnie dlatego, aby niwelować sytuacje opisaną wyżej.
Inaczej mówiąc. Trzeba bardzo dużego skrzyżowania i wjechania na nie przy późnym pomarańczowym - prawie czerwonym żeby dopuścić do takiej ewentualnej sytuacji.
Dishman
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3725

27 Paź 2008, 10:36

Dishman - czy wjeżdżając na dane skrzyżowanie,jesteś zawsze pewien,że sygnalizacja świetlna działa na nim tak jak napisałeś - czyli że dla wszystkich przez jakiś czas jest czerwone?Tego nigdy nie wiesz.A jeżeli nawet wiesz,że akurat na tym skrzyżowaniu tak jest,to mogą w danym dniu bądz w nocy coś robić przy tej sygnalizacji i przy ustawianiu,zrobią inaczej.Tak więc zbliżając się do danego skrzyżowania,nigdy nie jesteś pewien,jak ta sygnalizacja działa.A zazwyczaj na małych skrzyżowaniach(ulica po jednym pasie ruchu dla każdego kierunku) jest tak,że w momencie jak dla jednego kierunku zaświeca się zielone,to w tym samym momencie dla przeciwnego zaświeca się czerwone.Plus zielone dla pieszych na pasach.Natomiast na większych skrzyżowaniach,gdzie są po dwa pasy ruchu dla każego kierunku,bądz są wydzielone osobne pasy do jazdy dla każdego kierunku jazdy,bądz jak jezdnia jest przedzielona szerokim pasem zieleni,to jest tak,że w momencie zaświecenia się światła pomarańczowego,dla jednego kierunku,to dla drugiego jest jeszcze czerwone.I dopiero jak dla tego pierwszego zaświeci się czerwone,to dla drugiego zaświeca się pomarańczowe i dalej dopiero zielone.Ale wówczas,jest też tak,że to pomarańczowe świeci najczęsciej sekundę.Ale nie jest to reguła i nigdy się nie jest pewnym,jak ta sygnalizacja działa.
Tak więc jezeli masz do skrzyzowania np. 100,150 metrów i widzisz,że zielone światło świeci się,już dość długo,to należy zwolnić przed skrzyżowaniem nawet jak jest to zielone,bo trzeba zakładać,że już nie załapiesz się na te zielone i w każdej chwili zaświeci się pomarańczowe,a zaraz za nim czerwone.A nie raz jest tak,że kierowca widząc zielone światło,jeszcze przyśpiesza,żeby się na nie załapać.I efekt jest prawie za każdym razem taki,że na skrzyżowanie wjeżdża się na późnym pomarańczowym,a opuszcza je już na czerwonym.A tłumaczenie jest też zawsze takie,że przecież nie będzie gwałtownie hamował,bo ktoś może mu wjechać do bagażnika.Ale pozostaje pytanie - po co przyspieszał?Żeby zaoszczędzić pół minuty?I to jeżeli uda mu się przejechać.A jak spowoduje kolizję bądz co gorsza wypadek?
Na każdym skrzyżoaniu trzeba myśleć.A jeszcze bardziej trzeba wytężyć swoją uwagę dojeżdżając do skrzyżowaniabez sygnalizacji - nawet jak się jedzie prosto,to trzeba uważać,bo może jechać ktoś,kto nie uważa i skręci w lewo.A wtedy co z tego,że to nie moja wina,skoro kogoś zabiłem lub okaleczyłem,a jeszcze dodatkowo sam jestem ranny bądz mam rozbite auto??Człowiek jest tylko człowiekem,a jego życie jest kruche.Dlatego własnie żeby uniknąc takich niebezpiecznych sytuacji,przed każdym skrzyżowaniem jest znak ogranicający prędkość.A jeżeli już tego znaku z jakiegoś powodu nie ma,to zawsze warto zdjąc nogę z gazu i zwolnić,bo nigdy nie wiesz,czy to skrzyżowanie przejedziesz cało - przejazd przez skrzyżowanie to jest poprostu loteria - albo się uda albo nie.A jak się uważa,to te szanse na uda się,są dużo większe.
Odpuść dzisiaj, nie spiesz się na cmentarz i nie zabieraj tam innych...
MotoAlbercik
Moderator
Awatar użytkownika
 
Posty: 20285
Zdjęcia: 1212
Miejscowość: Tychy
Auto: Jeep Grand Cherokee WJ QD HQ
Silnik: 4,7 ccm3 253 KM
Paliwo: Benzyna + LPG
Typ: Terenowy
Skrzynia biegów: Automatyczna
Rok produkcji: 2000

27 Paź 2008, 19:49

Jasne, że nie jestem pewien jaka sytuacja jest na wszystkich skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną. U siebie w mieście wiem w którym momencie nacisnąć sprzęgło i wrzucić bieg, bo zaraz mi czerwone zgaśnie. Zakładam też standaryzację sygnalizacji świetlnych, bo nie jesteśmy Etiopią, czy innym Bangladeszem, tylko mimo wszystko Polską, gdzie wiele spraw się ujednolica i przyjmuje określone standardy.
Faktem też jest, że inaczej się jeździ u siebie, a inaczej w miejscu którego nie znamy.

Przyglądałem się wielu skrzyżowaniom z sygnalizacją i widzę, że jest moment w którym wszyscy mają czerwone światło, stąd też taka moja opinia na ten temat.

Nie uważam przejechania skrzyżowania jako loterii, bo chyba uważałbym się obecnie za wielkiego szczęściarza. Oczywiście są sytuacje w których warto wykazać się nieufnością do innego kierowcy, ale mnóstwo razy wjeżdżałem na skrzyżowanie mając pełne zaufanie do innych. Zresztą nie da się jeździć bez zaufania do innych uczestników ruchu drogowego. Człowiek za bardzo by się stresował i nie wiem czy po kilku wypadach na miasto chciałby dalej jeździć autem.
Dishman
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3725

01 Lis 2008, 18:59

najbadziej to moze nie, ale zdecydowanie duze zagrozenie powoduje kierowcy tirow probujac przyspieszyc ruch, ostatnio jeden podjezdzal mi pod zderzak od tylu zeby przyspieszyc bo jemu sie hamowac nie chcialo...
pimpek
Nowicjusz
 
Posty: 5

01 Lis 2008, 22:29

Chyba mało jeszcze jeździsz,przyjacielu - pamiętaj - na drodze nigdy nie należy mieć zaufania do kierowcy drugiego samochodu ani nawet do pieszych - nigdy nie wiesz,co on zrobi.Nawet jak ty masz pierwszeństwo,bo przez skrzyzowanie jedziesz prosto,a ten z naprzeciwka skręca w lewo i powinien cię przepuścić,to zawsze jest możliwość,że będzie chciał to zrobić przed tobą,bo może ma lepszy samochód,bo może chce zaimponoweać dziewczynie,bo może być pijany albo pojedzie na hamca,bo się zamyśłił,zagapił,albo co ostatnio bardzo często się zdarza,gadał przez telefon.Pamiętaj - na drodze nigdny nie miej zaufania do nikogo.Nawet jak na skrzyżowaniu ktoś ci mruga światłami,bo chce cię przepuścić,to musisz sprawdzić,czy inny wariat go nie wyprzedza,albo czy z drugiej strony coś nie jedzie.
A tak jak napisałem,jazda samochodem to loteria - wyjeżdżając z domu,nigdy nie wiesz,czy do niego wrócisz cało.Nawet na prostej drodze,na której jedziesz tylko ty i samochód z naprzeciwka,może zdarzyć się stłuczka bądz powazny wypadek - kierowca z naprzeciwka może dostać zawału(były już takie przypadki),może zasnąć za kierownicą,może być pijany itd,itd i zjechać na twój pas i walnąc w ciebie.Albo droga prościutka,puściutka,a tu z jakiegoś gospodarstwa wyskakuje ci np. pies,który skutecznie cię wystraszy i możesz wjechać w płot bądz do rowu.Albo podobna sytuacja przez las bądz pola - wyskakuje sarna bądz jakiekolwiek inne zwierze i już kraksa.
Sytuacje które tu opisałem,to tylko kropla wody w oceanie możliwości sytuacji na drodze.Na drodze nigdy nie miej do nikogo zaufania,a oczy trzeba mieć w d...e.
Odpuść dzisiaj, nie spiesz się na cmentarz i nie zabieraj tam innych...
MotoAlbercik
Moderator
Awatar użytkownika
 
Posty: 20285
Zdjęcia: 1212
Miejscowość: Tychy
Auto: Jeep Grand Cherokee WJ QD HQ
Silnik: 4,7 ccm3 253 KM
Paliwo: Benzyna + LPG
Typ: Terenowy
Skrzynia biegów: Automatyczna
Rok produkcji: 2000

02 Lis 2008, 01:14

Osobiście sądzę, że mocno dramatyzujesz. Owszem teoretycznie trudno się z tym nie zgodzić - nie przeczę, ale praktycznie wygląda to jednak inaczej. Wjeżdżając na skrzyżowanie na zielonym za którymś tam już autem z kolei teoretycznie powinienem być podejrzliwy, bo skąd mam wiedzieć, czy koleś co ma czerwone nie stwierdzi, że pali się ono już za długo i on nie będzie dłużej stał? Nie mam takiej pewności. Bogaty w takie przypuszczenie powinienem zwolnić z przepisowych 50, do... no właśnie do ilu? Do prędkości bezpiecznej, czyli np. 15 km/h, bo skrzyżowanie jest kiepskiej widoczności.

Równie dobrze jadąc po drodze poza terenem zabudowanym z krzaków stojących nieopodal drogi może wyskoczyć przestraszony tygrys... eee.. no dobra - przestraszony pies, ja się przestraszę i wjadę w drzewo. Rada? Mieć oczy wszędzie i zwalniać przed każdym krzaczkiem obok drogi, do 50 km/h. Obawiam się jednak, że gdybyś za mną jechał to mógłbyś nie zrozumieć mojego asekuracyjnego toku myślenia.

Dlatego, drogi kolego, jeżdżę ile jeżdżę, mam staż tyle ile mam, ale panikować nie zamierzam.
Dishman
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 3725

02 Lis 2008, 12:53

Nie no nie popadajmy w przesadę, by w lesie zwalniać do 50km/h... Trzeba jezdzić normalnie, nie utrudniać ruchu innym, lecz mieć CAŁY CZAS w świadomości, i być na to przygotowanym, że może coś wyskoczyć, ktoś może nie ustapić itp.
Sytuacja na drodze: ktoś skreca w lewo. Jade noramalnie, nie zwalniam, ale zanim do niego dojade, mam już przeanalizowane, CO BY BYŁO GDYBY i co bym wtedy zrobił.
Urzywać czesto lusrterek i wiedzieć co sie dzieje dookoła. Trzeba myśleć w każdym miejscu w każdej stytuacji.
Trabant-moj mały świat...
Hajs
Początkujący
Awatar użytkownika
 
Posty: 128
Miejscowość: Zamość

02 Lis 2008, 13:51

aha a czy te crash testy prowadzone przez ncap to oddają zderzenie czolowe przy ilu km/h?
i czy to prawda ze walnięcie czołowe 2 aut przy 50km/h to tak jakby walnięcie auta w ściane przy 100km/h?
piotrauto
Stały forumowicz
 
Posty: 1931

27 Sty 2009, 13:02

piotrauto tak czytam twoje posty i zachodzę w głowę ile ty masz lat/od kiedy masz prawko/ile w życiu już przejeździłes

wez mi odpowiedz bo mnie to ciekawi
prawo jazdy od trzech lat, przejechane ponad 150000 km
vito_corleone_2.1 cdi
Nowicjusz
Awatar użytkownika
 
Posty: 13